Do medialnej hieny, która zabawia się kosztem mojego taty:

Ze zgrozą i nie dającym się wyrazić niesmakiem czytam, od wczoraj, doniesienia medialne dotyczące stanu zdrowia mojego taty- Wojciecha Młynarskiego.

Nie ma w nich słowa prawdy ponad to , że tata rzeczywiście trafił do szpitala. Jest starszym panem i troszkę napędził nam, kilka dni temu strachu. Na szczęście wszystko już jest dobrze. A to dla brukowców i portali plotkarskich i innych nie jest dobrze. Bo jak jest dobrze to się nie „klika”. Czytamy więc katastroficzne brednie, podane pseudo medycznym językiem. Padają nawet diagnozy i jednostki chorobowe. Telefon się urywa, wścibskie, obleśne i niedyskretne pytania padają pod pozorem pseudo troski, mierzonej potem „klikalnością”. Nie można nic zrobić. Tata zamiast spokojnie sobie odpoczywać musi stale zachowywać czujność, by jakaś hiena nie wdarła się do niego, by zrobić zdjęcie.



W tej sytuacji można albo siedzieć cicho i się pogodzić z tym, że ten świat tak właśnie się kręci. Albo przynajmniej zająć stanowisko. Już tak mam, że mam wielką gębę.

Zwracam się do świni, która sprzedała „newsa” o moim tacie do Faktu, bo tam się to wczoraj nagle zaczęło. Znajdę Cię. Tymczasem chcę Ci uświadomić, że poza sławnym człowiekiem, w tym szpitalu leżą jeszcze inni bardzo chorzy ludzie, a lekarze mają coś lepszego do roboty niż opędzanie się od paparazzich. Donos o tym, że „ Młynarski walczy o życie” może spowodować, że ktoś naprawdę będzie musiał o nie walczyć. Co wtedy powiesz?
Trwa ładowanie komentarzy...